TO JEST FILIA BLOGA "CIEKAWA MEDYCYNA" - TU PISZĘ O ROZRODZIE I WYDALANIU.
NAZYWAM SIĘ LILIANA TRZPIL. JEŚLI CHCESZ DO MNIE NAPISAĆ TO ZAPRASZAM: liliana.trzpil(wstaw małpę)gmail.com
CYTOWANIE FRAGMENTÓW Z PODANIEM AUTORA I ŹRÓDŁA czyli: Liliana Trzpil, blog http://ciekawamedycynat.blogspot.com
CYTOWANIE FRAGMENTÓW Z PODANIEM AUTORA I ŹRÓDŁA czyli: Liliana Trzpil, blog http://ciekawamedycynat.blogspot.com
sobota, 14 lipca 2012
Rzęsistek pochwowy
Rzęsistek pochwowy
Rzęsistek pochwowy (Trichomonas vaginalis) to jednokomórkowy pierwotniak. Ma na swoim ciele wici, dzięki którym szybko się porusza. To przez te wici nazywa się rzęsistek.
Natomiast w kwestii drugiego członu nazwy, to rzęsistek jest nie tylko pochwowy, ale może znaleźć się również w kanale szyjki macicy (może i w macicy a nawet w jajowodach), a także w cewce moczowej (i pęcherzu). U mężczyzn zajmuje cewkę moczową, może również być w kanalikach nasiennych i w pęcherzu moczowym. Najczęściej dolegliwości dotyczą cewki moczowej u mężczyzn i pochwy u kobiet.
Objawy
Objawy to stan zapalny zajętego miejsca, czyli ból, swędzenie, pieczenie, oraz charakterystyczna w tym zakażeniu obfita wydzielina. Zakażenie nazywane jest rzęsistkowicą i może przebiegać z objawami, ale może również przebiegać bezobjawowo, tak że osoba zakażona nie wie.
Źródła zarażenia
Zarazić się można przez kontakt seksualny, ale nie tylko, również przez kontakt z wydzieliną osoby z rzęsistkiem (np. ręcznik, deska klozetowa)
Osoby z bezobjawowym zakażeniem często o tym nie wiedzą i są nieświadomymi siewcami zakażenia.
Leczenie
Podaje się leki przeciwpierwotniakowe, przepisuje lekarz. Na ogół dobrze się leczy: zwykle krótko i skutecznie.
Nie piszą o tym w książkach, ale ja tam jakby się leczyła to bym sobie jeszcze przeprała ręczniki, majtki, i pościel w stówie. Albo zalała wrzątkiem i zostawiła do ostygnięcia, albo przeprasowała gorącym. I umyła parę rzeczy w łazience, takich jak: kibelek, i wannę ze szczególnym uwzględnieniem jej brzegów. Tak na wszelki wypadek.
Leczyć należy osobę chorą oraz wszystkich partnerów seksualnych.
Osoby żyjące w związkach monogamicznych i przestrzegające zasad higieny rzadko chorują.
I ta informacja nie jest próbą nawracania na którąkolwiek religię, tylko ze strony medycznej jest to najbardziej optymalna strategia unikania kłopotów zdrowotnych. Mimo tego, że mamy XXI wiek, rewolucję seksualną, środki antykoncepcyjne, i sporo lekarstw, to ewolucja naszego gatunku za tymi zmianami najwyraźniej nie nadąża i nadal najprostsza wersja unikania rzęsistka polega, tak banalnie, na sypianiu z jednym chłopem, ewentualnie jedną babą, i nie siadaniu byle gdzie, w tym na publicznym sedesie. Nic na to nie poradzę, jest jak jest.
piątek, 22 czerwca 2012
Ojej! Połknąłem czopek!
Ojej! Połknąłem
czopek!
czyli
O przypadkowym
zażyciu doustnie leków dopochwowych i doodbytniczych.
Pół biedy, jeśli przypadkowo połkniemy lek doodbytniczy,
dlatego że zazwyczaj lek, który się wchłania przez śluzówkę odbytu, w podobny
sposób wchłania się przez śluzówkę żołądka.
Są cztery wyjątki od tej miłej reguły:
1. - kiedy podanie doodbytnicze służy temu, żeby ominąć
śluzówkę żołądka, z tego względu że podawany lek uszkadza śluzówkę żołądka.
Wtedy połknięcie czopka bardzo zaszkodzi żołądkowi.
2. - kiedy podanie doodbytnicze służy temu, żeby ominąć
śluzówkę żołądka, z tego względu że podawany lek jest unieczynniany w żołądku –
wtedy lek po prostu nie zadziała.
3. - kiedy podanie doodbytnicze służy leczeniu stanu
miejscowego (takiego jak hemoroidy oraz
stany zapalne odbytu), wtedy po przypadkowym połknięciu lek dotrze na miejsce
docelowe w zbyt małym stężeniu i nie zadziała
4. - kiedy podanie doodbytnicze służy leczeniu stanu
miejscowego, a lek się nie wchłania, a dokładniej wchłania w minimalnym stopniu
– wtedy podanie doodbytnicze sprawia, że jest praktycznie niewchłanialny, bo w
przewodzie pokarmowym jest krótko, ale podanie doustne i przejście przez cały
przewód pokarmowy sprawi, że wchłonie się w większym stopniu do krwioobiegu –
wtedy lek może zaszkodzić.
Jeśli jednak ten lek co został połknięty jest dostępny
również w formie doustnej jako zwykła tabletka, a my nie mamy choroby żołądka,
żeby celowo omijać żołądek, i nie leczymy miejscowych stanów – to w tym przypadku połknięcie czopka nic nie
zmienia, to tak, jakbyśmy połknęli tabletkę. Czopki przygotowywane są czysto,
tak jak tabletki, a podłoże używane do produkcji czopków jest nietoksyczne. Ale mimo to:
Proszę czopków nie
łykać.
Ten odcinek nie służy namawianiu do łykania czopków. Ten
odcinek ma za zadanie jedynie pokazać, że przypadkowe połknięcie czopka nie
musi być tragedią. Może być tragedią , ale zazwyczaj nie jest. I ten odcinek ma
służyć lepieniu rozumieniu mechanizmu i uspokojeniu pacjentów. Przy
każdorazowym przypadkowym połknięciu należy się upewnić, czy ten konkretny lek,
w tej konkretnej sytuacji, u tego konkretnego pacjenta, nie zaszkodzi i w razie
potrzeby skontaktować się lekarzem, lub wręcz z oddziałem medycyny ratunkowej (lub
pogotowiem). W niektórych wypadkach niestety zaszkodzi i to
bardzo. Proszę czopków nie łykać.
A teraz druga opcja: Globulki dopochwowe i
tabletki dopochwowe.
Dopochwowo z reguły podawane są leki działające miejscowo, na przykład na jakiś stan zapalny. Najbardziej prawdopodobną sytuacją jest,
że w przypadku połknięcia lek nie zadziała, ze względu na zbyt małe stężenie. Ta wersja jest najczęstsza.
Druga możliwość, to że lek częściowo się wchłania i przechodząc przez cały
pasaż jelitowy zwiększy się jego stężenie w krwi – wtedy może zaszkodzić, choć
nie musi, zależy od leku. A trzecia to, że kwaśny sok z żołądka nieczynni lek.
I dalsze postępowanie przy przypadkowym połknięciu leku
dopochwowego – jak przy czopku, czyli należy sprawdzić czy zażycie doustnie
danej substancji czynnej nie zaszkodzi i
w razie potrzeby skontaktować się z lekarzem. Podłoża używane do produkcji
leków dopochwowych są zarówno czyste jak i nietoksyczne. Na ogół przypadkowe
spożycie nie powoduje problemów, i temu służy ten odcinek, aby uspokoić. Jednak
każdorazowo przy przypadkowym połknięciu należy się upewnić, czy w danym
przypadku również nie szkodzi. Bo różnie bywa.
Miłego ... ee..... Echem.
poniedziałek, 18 czerwca 2012
PREZERWATYWA - wspólnym potem pachną
„Najpiękniejsza jesteś
kiedy ciała nasze wspólnym potem pachną”
kiedy ciała nasze wspólnym potem pachną”
pisze Wojtek Bellon w wierszu.
PREZERWATYWA
Bezpieczeństwo.
Prezerwatywa osłania kilkanaście centymetrów ciała, ale
strefa kontaktu między ciałami jest większa. Choćby wspomniany w wierszu
wspólny pot… Plemniki nie przejdą, zgadza się, oczywiście przy prawidłowym użyciu,
bez pęknięcia, zsunięcia i innych takich niespodzianek. Natomiast po wilgotnym śluzie i wydzielinach,
które pojawiają się na nieco większym obszarze, niż te krytyczne kilkanaście
cm, przejdą sobie inne rzeczy takie jak:
- drożdże
- chlamydie
- rzęsitek
- rzadko, ale się zdarza: świerzb
- rzadko, ale się zdarza: owsik
- a rzeżączka i kiła też może.
Że nie wspomnę o takich oczywistych rzeczach jak to, że w guma
ma mikroskopijne pory, średnica tych porów jest większa niż wielkość wirusów
(HIV, czy żółtaczki typu B i pozostałych typów) – bo to chyba wszyscy wiedzą?
Że nie chroni, tylko zmniejsza ryzyko zakażenia.
No to jak zjeść
ciasteczko i je zachować?
Ja wcale nie głoszę tu ideologii, ani pochwały życia z jedną
babą czy jednym chłopem jako metody jedynie słusznej, bo tak trzeba, czy bo tak
kazali. Ja piszę medyczny konkret, co się da zrobić, a co nie się nie da. I tak
jak każdy pacjent chce idealnej metody leczenia: żeby była jedna tabletka, bez
działań ubocznych, skuteczna, i z trwałym efektem. Tak samo z metodą
zapobiegania – no właśnie: zapobiegania czemu? Ciąży? Powiedzmy tak: zarówno
zapobiegania nieplanowemu dziecku, jak i zapobiegania nie planowemu HIVowi.
Każdy użytkownik chce, żeby ta metoda była prosta, skuteczna i bez skutków
ubocznych. A fakty są takie, jakie są. Metody są, takie jakie są dostępne.Tak
samo jak nie ma tabletki idealnej, tak nie ma idealnej metody zapobiegania
chorobom wenerycznym. Prezerwatywa jednak chroni słabo i to życie z jednym
partnerem jest pod względem medycznym metodą po prostu lepszą. Mogę opisać coś,
co jest, ale nie zaproponuję metody, której nie ma. Prezerwatywa ma konkretne
wady i konkretne zalety. I o ile z zalet zwykle ludzie zdają sobie sprawę, bo
są w miarę oczywiste, to odniosłam wrażenie, że niektórych ograniczeń tej
metody nie są świadomi, jak słabo chroni (możliwe, że na skutek troszkę manipulacyjnych reklam).
I dlatego pomyślałam, że ten odcinek się przyda.
----
Inne odcinki o śledzeniu owulacji, zapobieganiu różnym rzeczom znajdziesz w spisie treści na Trudnych Tematach w układzie rozrodczym.
wtorek, 22 maja 2012
Cykle nieregularne
seria DZIECKO LUB NIE: Cykle nieregularne
Co to znaczy
nieregularny
Ja bardzo przepraszam
czytelników, którzy widząc taki tytuł akapitu poczują się urażeni. Ale naprawdę
bywają takie rozmowy jak poniższa:
- Mam nieregularny
okres
- Co ile?
- Co 26 dni
- Zawsze 26?
- Tak, zawsze.
- No, to przecież jest regularny, wszystko w porządku
- No jak to, przecież
regularny to 28 dni.
Proszę się odczepić od cyfr 2 i 8. Ma być powtarzane co
miesiąc i tyle. Może być inna liczba. Odchyłka o jeden czy dwa dni to też żadna
odchyłka.
Ale ja naprawdę mam
nieregularne. Raz 35 a
raz 60, a
i 90 potrafi.
Tak. To są nieregularne cykle.
Należy iść do lekarza, bo może jest jakiś powód.
Generalnie samo nieregularne miesiączkowanie jeszcze nie
jest powodem do leczenia, póki coś dodatkowego się nie dzieje. Tylko, że jeśli
się nieregularnie miesiączkuje, to dość często jednak coś się dzieje.
Na przykład takie miesiączkowanie bywa w zespole
policystycznych jajników, gdzie między innymi jest zgrubiała otoczka jajnika, i
dlatego pęcherzyk Graffa nie pęka, ale czasem może zrobić się cysta albo pęknąć
jajnik. Należy się zbadać i wiedzieć,
i w przypadku tego konkretnego zespołu brać leki hamujące owulację. Ten
przykład nie wyczerpuje możliwych zaburzeń, mogą być i inne, ale tekst popularno-naukowy to nie
podręcznik ginekologii, więc na tym poprzestanę.
Jajniki zbadane. I co dalej?
Zakładam, że ktoś ma wykryte coś, co wymaga leczenia (jak ten jajnik, co może
pęknąć przy owulacji) to jest leczony/a, jest pod stałą opieką lekarza i wie, co ma
robić.
Ale co zrobić, jeśli są jakieś drobne nieprawidłowości
hormonalne, ale nie układają się w jakiś konkretny zespół, i nie bardzo jest czego się
czepiać, poza zmiennymi cyferkami.
Tu są dwie drogi:
- ginekolog zwykły – który zapisze tabletki, bo ginekolodzy
lubią " 28, i powie, że to po to, żeby „uregulować”.
- ginekolog chrześcijański – to jest ciekawa opcja. Należy
pójść do którejś z poradni planowania rodziny – tam nauczą jak obserwować
owulację, i jak zaprzyjaźnić się ze zmiennym cyklem (zakładam że patologie
wykluczyliśmy, a mamy do czynienia z rozregulowaniem ze stresu i z tempa życia,
bardzo popularne teraz).
A musi być
chrześcijańska przychodnia?!
Ależ skąd.
Proszę mnie dobrze zrozumieć: ja nie piszę, żeby szukać przy Kościele, dlatego, że Kościół jest
taki dobry i jedynie słuszny, tylko piszę żeby szukać w przychodzniach chrześcijańskich, bo tam na ogół dobrze uczą obserwacji cyklu i mają do tego cierpliwość. Suchy, goły fakt. Nie trzeba być wierzącym, żeby skorzystać z usług i
nauczyć się obserwacji cyklu. Chrześcijański ginekolog nie gryzie, a religią
nie zaraża przez dotyk. Po prostu warto się nauczyć cyklu, a przy
nieregularnych cyklach obserwacja jest trudniejsza, bo objawy zwykle mniej wyraźne. Poszukaj dobrej przychodni (chrześcijańskie też mogą być różnej
jakości). W przychodni zwykłej na ogół przepiszą hormony, bo tak jest szybciej,
ale może akurat trafisz na lekarza, który nauczy. Warto umieć. A czemu warto:
A na co mi ta obserwowana owulacja?
- Umiejętność wykrycia owulacji pozwala nie latać z podpaską w
torebce przez cały czas, a jedynie przez kilka dni w miesiącu (lub kwartale…).
- Umiejętność wykrycia owulacji umożliwia też lepsze
planowanie zajścia lub nie zajścia.
- A także – nie tyje się od tego i nie dostaje się miażdżycy.
Piszę same fakty. Naprawdę
od obserwacji owulacji się nie tyje. Chyba, że w czasie obserwacji je się
czekoladę, ale wtedy tyje się od czekolady, a nie od obserwacji.
środa, 16 maja 2012
Jeść kupę i inne paskudztwa
Do napisania odcinka zainspirowała mnie lektura zawartości
linka do 10 najdziwniejszych potraw świata. Ludzie mają tendencję to jedzenia
różnych świństw. I jakoś mnie nie dziwi jedzenie robaków, szarańczy, czy
pijawek – naprawdę, przecież to zwierzęta. W czym niby krowa, czy świnia ma być lepsza? Bo jesteśmy
przyzwyczajeni, że to się je? To żaden powód. Druga duża grupa świństw, to
jedzenie rzeczy zepsutych. A to zgniłe ptaszki (Eskimosi), a to zgniłe jaja
(Chińczycy). No, dobrze, niech będzie, my też jemy skwaśniałe rzeczy, i to w
sklepach można kupić: nazywają się kwaszone ogórki, i kapusta. A ser żółty? A
jogurt? To też jest przerobione przez bakterie. No i w czym ma być lepsza
zepsuta ryba od zepsutego mleka? Każdemu wedle gustu. Chociaż ja akurat zostanę
przy zsiadłym mleku, taki mam gust, ale nie będę wymawiać innym nacjom.
Wymiękłam przy kawie
z kupy kota.
Naprawdę robią taką kawę, na szczęście nie u nas. Dokładniej
to miejscowe koto-podobne, czy łasico-podobne stworzenie zjada ziarna kawy,
które trawi w stopniu niewielkim, a następnie je wysr… echem… No, więc całkiem
dużo tych ziaren jest do dyspozycji po tym kluczowym procesie. I te przerobione
ziarna – preparuje się na kawę. Bardzo drogą. Smacznego…..
U ludzi
Rzadko mamy do czynienia jedzeniem kupy u ludzi. Nawet
szczepionkę kałową to się podaje w lewatywie (opisane w „szczepionka kałowa” na
Trudnych Tematach). Jak ktoś ma takie nietypowe zachowania, to to się nazywa
koprofagia fachowo, i jest objawem chorobowym.
A w świecie
zwierzęcym się zdarza.
Na przykład: chomik syryjski jest małym zwierzątkiem,
przewód pokarmowy ma krótki, a trawić potrzebuje długo. Trawi w dwu etapach.
Pierwszym efektem jest kupka miękka i jaśniejsza – tą zjada ponownie lub używa
do karmienia młodych. Drugie przejście skutkuje małymi, twardymi, ciemnymi
bobkami – i to już jest kupa właściwa. To nie jest jedyne zwierzę karmiące
młode kupą. A w wersji lżejszej mamy pingwiny, tam rybka nie przechodzi przez
cały przewód pokarmowy, tylko z dzióbka, do dzióbka. No, dobra. Niezupełnie. Z
żołądka rodzica, do dzióbka pisklaka. Tak, rodzic wyrzyguje rybkę, bo taka
nadtrawiona jest miększym pokarmem i lepiej posłuży pisklęciu, które to pisklę
jeszcze tak dobrze nie trawi.
Obrzydliwy odcinek? A czego się spodziewać po takim tytule.
Celowo oddzieliłam „trudne tematy”, żeby czytelnik wiedział, że przy nich nie
gwarantuję bezpiecznego czytania przed obiadem i dobrego apetytu po lekturze.
Ale kupa też jest sprawą medyczną, dobre trawienie też, i mechanizmy ułatwiania
trawienia młodym osobnikom danego gatunku, to po prostu konkretne zagadnienie.
---------
Inne odcinki o kupie znajdziecie w Trudnych tematach, a na bardziej apetyczne tematy na Ciekawej Medycynie
wtorek, 15 maja 2012
Seks na gwizdek
Seks na gwizdek*
Zarówno jak się chce dziecka, jak i wtedy kiedy się chce nie mieć dziecka - dobrze wiedzieć kiedy jest owulacja. Po to, żeby zależnie od celu - albo polować albo unikać.
No to parę słów o cyklu:
Magiczne „28”
Średnio tyle trwa cykl.
A jak moje trwają 26?
No i dobrze.
A moje trwają 35?
Też dobrze. Proszę się nie modlić do liczby 28.
Regularny, znaczy
cały czas taki sam
Czyli może być inna liczba dni, byle była stała. Nie musi
być 28. Tyle jest najczęściej. A może należy powiedzieć: tyle było najczęściej,
zanim tempo cywilizacji nie wpędziło nas w takie stresy, że powoli cykle
nieregularne stają się normą…
Co jest stałe w
cyklu?
Stałe jest to, że po owulacji jest miesiączka po 14 dniach
(plus minus dwa dni). Plus minus, bo hormony u niektórych mogą być trochę
szybsze lub trochę wolniejsze. Dlatego jak się chce uniknąć ciąży, to dobrze
jest dodać do 7 dni płodnych jeszcze po dwa dni z każdej strony. Popatrzcie na
rysunki poniżej.
A, z kolei, jak się
chce mieć dziecko, to lepiej nie liczyć na 7 dni życia plemnika, bo bywa, że
żyją dużo krócej. Wtedy należy celować w owulację. Raczej trochę przed, niż
trochę po, bo jajo żyje 24 godziny.
Co jest zmienne?
Zmienna jest liczba dni przed owulacją, tych dni mają mało
kobiety z szybkimi cyklami, a dużo kobiety z długimi cyklami. Patrz obrazki.
Obrazki
Cykl 28 dni, 23 dni, i 33 dni. Poniżej. Ładne zrobiłam?
Cykl 28
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
28
|
Miesiączka
|
O
W
U
L
A
C
J
A
|
14 dni po owulacji,
(stałe w każdym cyklu)
|
|||||||||||||||||||||||||
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
7
|
7 dni płodnych
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
28
|
||||||
Cykl bardzo krótki, 23 dni
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
21
|
22
|
23
|
Miesiączka
|
O
W
U
L
A
C
J
A
|
14 dni po owulacji,
(stałe w każdym cyklu)
|
||||||||||||||||||||
4 dni płodne *
(wersja dla
starających się o dziecko)
|
||||||||||||||||||||||
** Te dwa dni dobrze dodać
|
7 DNI PŁODNYCH*
(wersja dla unikających dziecka )
|
** I jeszcze te dwa dni
|
||||||||||||||||||||
* Dałam dwie wersje dni płodnych, żeby było
jasno i wyraźnie widać, że dni płodne się liczy od owulacji wstecz. Proszę
wybaczyć, jeśli wygląda, że traktuję czytelnika jak idiotę, ale sami zobaczcie
w odcinku „cholerny kalendarzyk” – czego ludzie nie rozumieją, a inteligentni i
wykształceni. Dlatego wolę napisać łopatologicznie i drukowanymi. I dlatego
rysuję przykłady.
** Po dwa dni dodać, bo czas od
owulacji do miesiączki jest stały, 14 dni, ale jak przystało na układ
biologiczny: stały z dokładności do dwu dni. I to te dwa dni dodajemy do
siedmiu. 7 dni żyją plemniki (do 7 dni żyją, zwykle 4 dni, ale jak mamy
uniknąć, to lepiej liczyć 7).
Cykl długi, 33 dni.
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
28
|
30
|
31
|
32
|
33
|
Miesiączka
|
O
W
U
L
A
C
J
A
|
14 dni po owulacji,
(stałe w każdym cyklu)
|
|||||||||||||||||||||||||||||
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
7
dni płodnych
|
19
|
20
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
28
|
30
|
31
|
32
|
33
|
||||||
A czemu rysujesz
miesiączkę raz dłuższą, raz krótszą?
Jak mam narysować cykl, to jakąś miesiączkę musiałam
narysować. Miesiączka u ciebie trwa tyle, ile trwa u ciebie miesiączka. Może
być 3 dni, może być 7. I tak jest ok.
Ale ja mam cykle
nieregularne! Raz tak, raz siak z tymi dniami
A o tym będzie w oddzielnym odcinku SERIA DZIECKO LUB NIE:
„cykle nieregularne”.
* Osoby uważne dostrzegły, że ten odcinek został już wyemitowany w niemal identycznej formie pod innym tytułem. Tak. Zrobiłam tak pierwszy raz, w celu eksperymentu. Byłam ciekawa jak zmieni liczbę wejść słowo "seks" w tytule. O wynikach eksperymentu doniosę uprzejmie.
--------
Ten i inne odcinki z serii dziecko i pokrewne znajdziecie w
rozdziale Trudne Tematy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)